R

Kalina + Sebastian

Chyba nie potrafię do końca opisać słowami tego, czego doświadczyłem tego dnia i nocy w Oazie Leńcze, był to zupełnie nowy pułap dla moich własnych emocji. To, o czym chciałbym przy okazji tego reportażu opowiedzieć to, to, że totalnie warto zawsze być sobą, tym kim jest się naprawdę, podążać za sercem, być uważnym na drugiego człowieka, zapomnieć o konwenansach, robić rzeczy po swojemu i zaprosić do tego wspólnego doświadczania tych, których naprawdę chcemy, a później do rana śmiać się z nimi z głębi brzucha. Po prostu być, w tej radości, wzruszeniu, głupawce. Wiem z iloma kompromisami musimy się często mierzyć (piszę też o sobie jako fotografie), nie zawsze wszystko jest takie proste, ale naprawdę warto o to powalczyć. To ten rodzaj odwagi w życiu, który później tylko procentuje. To już nawet nie chodzi o zdjęcia (choć wiadomo, że fotograf też ma w tym jakiś swój i wasz „interes”), ale o spotkanie, TO konkretne spotkanie, jedno z tych najfajniejszych i najważniejszych w życiu.

Kalina i Sebastian do Leńcz zaprosili tylko przyjaciół i najbliższych znajomych. Ślubu humanistycznego udzieliła im Aga, wszystko odbyło się pod gołym niebem, był całkiem przyjemny październikowy dzień. Życzenia, krótka sesja przed zachodem, a później brokat, drineczki, czterech DJów i rave party w Oazie. 

Więcej na zdjęciach. 

wczytywanie...